Jesteś w sklepie na zakupach, zerkasz na wcześniej przygotowana listę, podchodzisz do półki sklepowej, by dokonać wyboru danego produktu. Dziś masz więcej czasu, więc zanim zdecydujesz, który produkt z danej grupy wybierzesz rzucasz okiem na etykietę. A tam??? Długa lista niezrozumiałych symboli E przeplatana nazwami zagęstników, wzmacniaczy smaku itp. Obco brzmiące nazwy niepokoją Cię, stoisz przed dylematem – brać czy nie brać? Myślisz: „a jeśli zaszkodzi? Przecież to sama chemia!” W końcu odkładasz produkt na półkę, sprawdzasz kolejny. Sytuacja się powtarza. Po dłuższym czasie zmęczony, sfrustrowany i poirytowany wychodzisz ze sklepu z pustym koszykiem.
Sytuacja wydaje się znajoma? Czujesz się zbombardowany symbolami, skomplikowanymi chemicznymi nazwami widniejącymi na produktach żywnościowych, od których głowa boli? Wolisz nie czytać etykiet, bo uważasz, że i tak wszystko, co jemy to chemia? Czy żywności z E-listą należy się obawiać i jej unikać?
Symbol E umieszczony na opakowaniu to informacja, że dany produkt zawiera w swoim składzie substancje dodatkowe. Jest on deklaracją producenta, że zastosowane dodatki są uwzględnione na tzw. liście pozytywnej zatwierdzonej przez władze Wspólnoty Europejskiej oraz, że nie stwierdzono ich szkodliwości dla zdrowia przy właściwym stosowaniu.
Substancjami dodatkowymi określa się substancje normalnie same niespożywane jako żywność, nie będące typowymi składnikami żywności, posiadające lub nie posiadające wartości odżywczej, których celowe użycie w procesie technologicznym spowoduje zamierzone lub spodziewane rezultaty w środku spożywczym. Wśród substancji dodatkowych wyróżnia się: barwniki, substancje konserwujące, przeciwutleniacze, kwasy i regulatory kwasowości, stabilizatory i emulgatory, substancje słodzące i wiele, wiele innych.
Substancje dodatkowe, chociaż budzą wiele kontrowersji, są akceptowane i coraz częściej używane. Głównym czynnikiem decydującym o stosowaniu dodatków jest przede wszystkim aspekt ekonomiczny. Dzięki substancjom dodatkowym producenci unikają strat gospodarczych, spowodowanych krótkim okresem trwałości artykułów żywnościowych, poprawiają cechy funkcjonalne produktów, przyczyniają się do zapobiegania niekorzystnym zmianom barwy, smaku, zapachu, a nawet zwiększania korzyści zdrowotnych produktu. A wszystko to bez szkody dla zdrowia. O bezpieczeństwie zastosowania substancji dodatkowych decyduje Komitet Ekspertów FAO/WHO, opierając się na wynikach najnowszych badań toksykologicznych, chemicznych i biologicznych. Odpowiednie ustawy i rozporządzenia regulują stosowanie dodatków.
Zatem korzyści, wynikające ze stosowania substancji dodatkowych w żywności są olbrzymie, ale pewne grupy ludności powinny ostrożnie podchodzić do e-żywności, unikać jej. Do grup tych należą: niemowlęta, dzieci, osoby starsze, o zwiększonej wrażliwości, chore.
Trzeba też pamiętać, że zdarzają się sytuacje przekraczania przez niektórych producentów dopuszczalnego spożycia dodatków.
Czytaj etykiety! Pozwoli Ci to porównywać produkty i wybierać te zdrowsze - z mniejszą ilością symboli E, bo choć bezpieczne, to jednak co za dużo, to niezdrowo!
poniedziałek, 24 stycznia 2011
piątek, 14 stycznia 2011
Jak jemy - cała prawda o nas
Polacy odżywają się zdrowo ale niestety tylko ze swojego punktu widzenia. Patrząc okiem specjalisty nie mamy się czym chwalić.
Bardzo chętnie krytykujemy inne narodowości (głównie Amerykanów) za ich sposób odżywiania i wagę, sami natomiast nie mamy sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o zawartość naszych talerzy.
Ostatnie badania obnażają jednak bolesną prawdę- co drugi Polak ma problem z utrzymaniem prawidłowej masy ciała a wśród przyczyn zgonów niezmiennie królują choroby układu krążenia (dla przypomnienia na drugim miejscu nowotwory, kolejne miejsce zajmują urazy i zatrucia).
Większość Polaków lubi „sobie zjeść” i nie patrzy na zdrowotne aspekty odżywiania. Takie termin jak wartość odżywcza produktu czy racjonalna dieta są dla nich nic nie znaczącymi słowami. Dewizą życiową tej grupy mogłoby być hasło „ma być smacznie”, to czy jest zdrowo spada na dalszy plan (żeby nie napisać ostatni). Tę grupę najczęściej można spotkać w popularnych sieciówkach serwujących fast foody i prawie nigdy w sklepach ze „zdrową” żywnością czy siłowni.
Drugą grupę stanowią osoby świadome zasad zdrowego odżywiania ale niewystarczająco zdeterminowane i czasami nieco leniwe aby te zasady wdrożyć w życie. Takie osoby najczęściej potrzebują nad sobą przysłowiowego „bata” aby przezwyciężyć pokusy i zmienić złe nawyki żywieniowe.
Ostatnią i najmniej liczną grupę (czas pokaże czy nie wymierającą) stanowią osoby o dużej wiedzy w dziedzinie prawidłowego żywienia i konsekwentnie wdrażające tę wiedzę w życie. Osoby te zawsze znajdą czas na ćwiczenia i przygotowanie odżywczego posiłku.
Analizując sposób odżywiania przeciętnego klienta poradni dietetycznej można stwierdzić, że odżywiamy się bardzo nieregularnie a w naszej diecie dominują dwa lub trzy posiłki plus podjadanie- ten ostatni nie ma limitów czasowych i ilościowych. Jemy wszystko, wszędzie, o każdej porze i zazwyczaj są to bomby kaloryczne. Nie mamy czasu na śniadania bo przecież wymagają one najwięcej pracy. Czasami zjemy coś w południe i najczęściej jest to coś szybkiego, z automatu lub zamówione w barze szybkiej obsługi.
Po pracy panuje wolna amerykanka. Jemy to co nam wpadnie pod rękę (wilczy głóg zagłusza zdrowy rozsądek) i tylko czasami jest to jakiś „konkretny” posiłek. Kolacja to zazwyczaj kromka(i) chleba z plasterkiem szynki, sera, czasami dodamy jakieś warzywo. Większość jednak całkowicie pomija kolacje hołdując zasadzie, że im mniej zjemy w ciągu dnia i nie będziemy jeść po 18 to schudniemy.
Dieta przeciętnego Polaka jest mało urozmaicona, dominują w niej wysoko przetworzone produkty pozbawione lub ubogie w błonnik, witaminy i sole mineralne. Zapominamy o owocach i warzywach- ich miejsce zazwyczaj zajmują różnego rodzaju słodkości –batoniki, cukierki. W diecie brakuje wapnia a szczególnie uboga w ten minerał jest dieta przeciętnej Polki.
Krzepiący jest jednak fakty, że coraz częściej można spotkać osoby pracujące nad swoim sposobem odżywiania i może za kilka lat najliczniejszą grupę będą stanowić osoby, które przy wyborze żywności kierują się wartością odżywczą a nie tylko smakowitością.
Bardzo chętnie krytykujemy inne narodowości (głównie Amerykanów) za ich sposób odżywiania i wagę, sami natomiast nie mamy sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o zawartość naszych talerzy.
Ostatnie badania obnażają jednak bolesną prawdę- co drugi Polak ma problem z utrzymaniem prawidłowej masy ciała a wśród przyczyn zgonów niezmiennie królują choroby układu krążenia (dla przypomnienia na drugim miejscu nowotwory, kolejne miejsce zajmują urazy i zatrucia).
Większość Polaków lubi „sobie zjeść” i nie patrzy na zdrowotne aspekty odżywiania. Takie termin jak wartość odżywcza produktu czy racjonalna dieta są dla nich nic nie znaczącymi słowami. Dewizą życiową tej grupy mogłoby być hasło „ma być smacznie”, to czy jest zdrowo spada na dalszy plan (żeby nie napisać ostatni). Tę grupę najczęściej można spotkać w popularnych sieciówkach serwujących fast foody i prawie nigdy w sklepach ze „zdrową” żywnością czy siłowni.
Drugą grupę stanowią osoby świadome zasad zdrowego odżywiania ale niewystarczająco zdeterminowane i czasami nieco leniwe aby te zasady wdrożyć w życie. Takie osoby najczęściej potrzebują nad sobą przysłowiowego „bata” aby przezwyciężyć pokusy i zmienić złe nawyki żywieniowe.
Ostatnią i najmniej liczną grupę (czas pokaże czy nie wymierającą) stanowią osoby o dużej wiedzy w dziedzinie prawidłowego żywienia i konsekwentnie wdrażające tę wiedzę w życie. Osoby te zawsze znajdą czas na ćwiczenia i przygotowanie odżywczego posiłku.
Analizując sposób odżywiania przeciętnego klienta poradni dietetycznej można stwierdzić, że odżywiamy się bardzo nieregularnie a w naszej diecie dominują dwa lub trzy posiłki plus podjadanie- ten ostatni nie ma limitów czasowych i ilościowych. Jemy wszystko, wszędzie, o każdej porze i zazwyczaj są to bomby kaloryczne. Nie mamy czasu na śniadania bo przecież wymagają one najwięcej pracy. Czasami zjemy coś w południe i najczęściej jest to coś szybkiego, z automatu lub zamówione w barze szybkiej obsługi.
Po pracy panuje wolna amerykanka. Jemy to co nam wpadnie pod rękę (wilczy głóg zagłusza zdrowy rozsądek) i tylko czasami jest to jakiś „konkretny” posiłek. Kolacja to zazwyczaj kromka(i) chleba z plasterkiem szynki, sera, czasami dodamy jakieś warzywo. Większość jednak całkowicie pomija kolacje hołdując zasadzie, że im mniej zjemy w ciągu dnia i nie będziemy jeść po 18 to schudniemy.
Dieta przeciętnego Polaka jest mało urozmaicona, dominują w niej wysoko przetworzone produkty pozbawione lub ubogie w błonnik, witaminy i sole mineralne. Zapominamy o owocach i warzywach- ich miejsce zazwyczaj zajmują różnego rodzaju słodkości –batoniki, cukierki. W diecie brakuje wapnia a szczególnie uboga w ten minerał jest dieta przeciętnej Polki.
Krzepiący jest jednak fakty, że coraz częściej można spotkać osoby pracujące nad swoim sposobem odżywiania i może za kilka lat najliczniejszą grupę będą stanowić osoby, które przy wyborze żywności kierują się wartością odżywczą a nie tylko smakowitością.
piątek, 17 grudnia 2010
Jedz z głową w czasie świąt
Czas świąt to prawdziwe wyzwanie i próba silnej woli dla osób dbających o linie. Niełatwo oprzeć się pokusom, gdy stół ugina się pod ciężarem niezliczonych smakołyków. Wielowiekowa tradycja również nie będzie twoim sprzymierzeńcem w walce ze zbędnym kilogramami, gdyż sama nakazuje spróbować 12 dań podczas kolacji wigilijnej.
Co zatem zrobić aby przetrwać święta bez „uszczerbku” na figurze nie rezygnując jednocześnie z ulubionych potraw.
Oto kilka wskazówek:
- Aby tradycji stało się zadość podczas kolacji wigilijnej skosztuj wszystkich potraw ale pamiętaj o umiarze i zdrowym rozsądku. Bardzo pomocna może być w tej sytuacji zasada jednego talerza. Nałóż na niego kilka przysmaków i delektuj się każdym kęsem. Pamiętaj nakładając smakołyki na talerz nie możesz wychodzić poza jego rant i niewolno ci robić dokładek!.
Świąteczne potrawy możesz także troszeczkę „odchudzić” wprowadzając kilka zmian w sposobie ich przygotowania:
- Rybę i mięsa zamiast smażyć ugotuj na parze lub upiecz w folii w piekarniku. Dzięki temu zabiegowi zaoszczędzisz sporo kalorii i co za tym idzie dodatkowych kilogramów!.
Wybieraj chude gatunki ryb i mięs. Jeśli nie wyobrażasz sobie Wigilii bez karpia nie rezygnuj z niego tylko przygotuj go w chudszej wersji tj. w galarecie lub na parze. Szerokim łukiem omijaj ryby i mięsa panierowane –to prawdziwe bomby kaloryczne!
- barszczyk czerwony oraz kompot z suszu mogą być dietetyczne jeśli przygotujemy je bez dodatku cukru - zamiast niego możesz użyć słodzika, który zawiera niewiele kalorii.
- Sałatki możesz odchudzić używając zamiast zwykłego majonezu nieco chudszy majonez light wymieszany dodatkowo z jogurtem.
- Śledzik w oleju nie będzie dobrym wyborem. Zostaw go tym, którym nie w głowie odchudzanie a ty przygotuj sobie wersje light czyli śledzika z jogurtem, chudą śmietanką lub śledzika w zalewie octowej;
- Ogranicz pieczywo. Jeśli do każdego plasterka wędliny, porcji mięsa czy sałatki zjesz jedną kromkę chleba, wtedy z pewnością nie odejdziesz od stołu z uczuciem lekkości.
- Na świątecznym stole nie może zabraknąć ciast. Niestety są to bomby kaloryczne, a tych powinnyśmy unikać będąc na diecie.
Ale i na nie można znaleźć sposób. Przygotowując ciasta użyj mniej cukru niż jest to podane w przepisie. Zamiast wysokokalorycznego sernika, ciast francuskich i tortów wybieraj wypieki biszkoptowe z owocami lub desery na bazie galaretki.
- pamiętaj o owocach –ale nie powinny być one tylko dekoracją świątecznego stołu. Sięgaj po nie kiedy najdzie cię ochota na „coś słodkiego”. Możesz z nich przygotować wiele smacznych deserów po zjedzeniu których nie będziesz miał wyrzutów sumienia.
-na koniec ucztowania zaserwuj sobie odrobinę… ruchu.
Święta to czas radosnego biesiadowania w rodzinnej atmosferze. To że jesteś na diecie nie oznacza, że masz rezygnować ze wszystkich potraw ale pamiętaj o zdrowym rozsądku i umiarze. Niedosyt jest zawsze lepszy niż przesyt, a dobrego samopoczucia na pewno nie osiągniesz, jeśli po świątecznym biesiadowaniu nie zmieścisz się w kreacje sylwestrową!
Co zatem zrobić aby przetrwać święta bez „uszczerbku” na figurze nie rezygnując jednocześnie z ulubionych potraw.
Oto kilka wskazówek:
- Aby tradycji stało się zadość podczas kolacji wigilijnej skosztuj wszystkich potraw ale pamiętaj o umiarze i zdrowym rozsądku. Bardzo pomocna może być w tej sytuacji zasada jednego talerza. Nałóż na niego kilka przysmaków i delektuj się każdym kęsem. Pamiętaj nakładając smakołyki na talerz nie możesz wychodzić poza jego rant i niewolno ci robić dokładek!.
Świąteczne potrawy możesz także troszeczkę „odchudzić” wprowadzając kilka zmian w sposobie ich przygotowania:
- Rybę i mięsa zamiast smażyć ugotuj na parze lub upiecz w folii w piekarniku. Dzięki temu zabiegowi zaoszczędzisz sporo kalorii i co za tym idzie dodatkowych kilogramów!.
Wybieraj chude gatunki ryb i mięs. Jeśli nie wyobrażasz sobie Wigilii bez karpia nie rezygnuj z niego tylko przygotuj go w chudszej wersji tj. w galarecie lub na parze. Szerokim łukiem omijaj ryby i mięsa panierowane –to prawdziwe bomby kaloryczne!
- barszczyk czerwony oraz kompot z suszu mogą być dietetyczne jeśli przygotujemy je bez dodatku cukru - zamiast niego możesz użyć słodzika, który zawiera niewiele kalorii.
- Sałatki możesz odchudzić używając zamiast zwykłego majonezu nieco chudszy majonez light wymieszany dodatkowo z jogurtem.
- Śledzik w oleju nie będzie dobrym wyborem. Zostaw go tym, którym nie w głowie odchudzanie a ty przygotuj sobie wersje light czyli śledzika z jogurtem, chudą śmietanką lub śledzika w zalewie octowej;
- Ogranicz pieczywo. Jeśli do każdego plasterka wędliny, porcji mięsa czy sałatki zjesz jedną kromkę chleba, wtedy z pewnością nie odejdziesz od stołu z uczuciem lekkości.
- Na świątecznym stole nie może zabraknąć ciast. Niestety są to bomby kaloryczne, a tych powinnyśmy unikać będąc na diecie.
Ale i na nie można znaleźć sposób. Przygotowując ciasta użyj mniej cukru niż jest to podane w przepisie. Zamiast wysokokalorycznego sernika, ciast francuskich i tortów wybieraj wypieki biszkoptowe z owocami lub desery na bazie galaretki.
- pamiętaj o owocach –ale nie powinny być one tylko dekoracją świątecznego stołu. Sięgaj po nie kiedy najdzie cię ochota na „coś słodkiego”. Możesz z nich przygotować wiele smacznych deserów po zjedzeniu których nie będziesz miał wyrzutów sumienia.
-na koniec ucztowania zaserwuj sobie odrobinę… ruchu.
Święta to czas radosnego biesiadowania w rodzinnej atmosferze. To że jesteś na diecie nie oznacza, że masz rezygnować ze wszystkich potraw ale pamiętaj o zdrowym rozsądku i umiarze. Niedosyt jest zawsze lepszy niż przesyt, a dobrego samopoczucia na pewno nie osiągniesz, jeśli po świątecznym biesiadowaniu nie zmieścisz się w kreacje sylwestrową!
piątek, 3 grudnia 2010
Sezon na mrożonki
Asortyment mrożonych produktów spożywczych w sklepach jest bardzo bogaty – mamy mrożone warzywa, owoce, produkty garmażeryjne itp. Jest w czym wybierać! Zastanówmy się czy wybór ten nam się opłaca. Warto jeść mrożonki?
Zamrażanie opóźnia psucie się produktów spożywczych zmniejszając aktywność enzymów uczestniczących w procesach prowadzących do zepsucia oraz zapobiega namnażaniu się w nich mikroorganizmów. Woda zawarta w produktach zamarzając tworzy drobne kryształki i staje się nieosiągalna dla bakterii, które potrzebują jej w swoich procesach metabolicznych. Jednak większość mikroorganizmów (poza pasożytami) przeżywa zamrażanie. Dlatego należy zachować ostrożność zarówno przed zamrożeniem jak i po rozmrożeniu produktu spożywczego.
Zamrażanie jest dobrym sposobem przechowywania produktów spożywczych również dlatego, że tylko w niewielki sposób zmienia wartość odżywczą produktów spożywczych. Nieuniknione są straty witamin, przede wszystkim witaminy C, ale pomimo tego wartość odżywcza mrożonek jest porównywalna do ich świeżych odpowiedników, jeżeli produkty zamrażane są zaraz po ich zebraniu. W produktach mięsnych, drobiowych i rybach niemal zupełnie nie dochodzi do strat, ponieważ mrożenie nie prowadzi do jakichkolwiek strat białka, witaminy A i D oraz składników mineralnych. Natomiast podczas rozmrażania może dojść do utraty płynu zawierającego witaminy rozpuszczalne w wodzie.
Produktami spożywczymi, których nie należy zamrażać są warzywa kapustne i miękkie owoce. Formowanie się kryształków lodu podczas zamrażania może uszkadzać w nich struktury komórkowe, wpływając na jędrność i kruchość. Proces ten jednak nie prowadzi do jakiegokolwiek zagrożenia pod względem bezpieczeństwa produktu.
Z kolei produkty mające wysoką zawartość tłuszczu, mogą w czasie zamrażania ulegać rozwarstwieniu.
W domowej zamrażarce produkty spożywcze mogą być bezpiecznie przechowywane przez 3 do 12 miesięcy bez pogorszenia ich jakości. W indywidualnych przypadkach ten okres może się różnić. Mrożonki należy układać w zamrażarce ciasno, aby pracowała ona sprawnie. Dobrze jest zastosować odpowiednie opakowania, aby przechowywane produkty nie uległy uszkodzeniu.
Bardzo ważna zasada: produkty spożywcze, które były zamrażane a następnie odmrażane, nie mogą być zamrażane ponownie!
Podsumowując, warto sięgać po mrożonki, bo są zdrowe, wartościowe, zawsze pod ręką!
Zamrażanie opóźnia psucie się produktów spożywczych zmniejszając aktywność enzymów uczestniczących w procesach prowadzących do zepsucia oraz zapobiega namnażaniu się w nich mikroorganizmów. Woda zawarta w produktach zamarzając tworzy drobne kryształki i staje się nieosiągalna dla bakterii, które potrzebują jej w swoich procesach metabolicznych. Jednak większość mikroorganizmów (poza pasożytami) przeżywa zamrażanie. Dlatego należy zachować ostrożność zarówno przed zamrożeniem jak i po rozmrożeniu produktu spożywczego.
Zamrażanie jest dobrym sposobem przechowywania produktów spożywczych również dlatego, że tylko w niewielki sposób zmienia wartość odżywczą produktów spożywczych. Nieuniknione są straty witamin, przede wszystkim witaminy C, ale pomimo tego wartość odżywcza mrożonek jest porównywalna do ich świeżych odpowiedników, jeżeli produkty zamrażane są zaraz po ich zebraniu. W produktach mięsnych, drobiowych i rybach niemal zupełnie nie dochodzi do strat, ponieważ mrożenie nie prowadzi do jakichkolwiek strat białka, witaminy A i D oraz składników mineralnych. Natomiast podczas rozmrażania może dojść do utraty płynu zawierającego witaminy rozpuszczalne w wodzie.
Produktami spożywczymi, których nie należy zamrażać są warzywa kapustne i miękkie owoce. Formowanie się kryształków lodu podczas zamrażania może uszkadzać w nich struktury komórkowe, wpływając na jędrność i kruchość. Proces ten jednak nie prowadzi do jakiegokolwiek zagrożenia pod względem bezpieczeństwa produktu.
Z kolei produkty mające wysoką zawartość tłuszczu, mogą w czasie zamrażania ulegać rozwarstwieniu.
W domowej zamrażarce produkty spożywcze mogą być bezpiecznie przechowywane przez 3 do 12 miesięcy bez pogorszenia ich jakości. W indywidualnych przypadkach ten okres może się różnić. Mrożonki należy układać w zamrażarce ciasno, aby pracowała ona sprawnie. Dobrze jest zastosować odpowiednie opakowania, aby przechowywane produkty nie uległy uszkodzeniu.
Bardzo ważna zasada: produkty spożywcze, które były zamrażane a następnie odmrażane, nie mogą być zamrażane ponownie!
Podsumowując, warto sięgać po mrożonki, bo są zdrowe, wartościowe, zawsze pod ręką!
wtorek, 23 listopada 2010
Wegetarianizm nie dla leniwych
Mówiąc o wegetarianizmie mamy na myśli dietę z której wykluczono mięso, drób i ryby. Istnieje również bardziej restrykcyjna odmiana wegetarianizmu polegająca na wykluczeniu wszystkich produktów odzwierzęcych tj. nabiału, miodu- taką formę wegetarianizmu nazywano weganizmem. Laktoowowegetarianizmu to z kolei dieta pozbawiona mięsa i ryb ale wzbogacona w mleko i jaja.
Istnieje wiele powodów dla których niektórzy z nas rezygnują z mięsa i przechodzą na dietę wegetariańską. Dla jednych tym czynnikiem jest troska o zwierzęta, drudzy łatwo ulegają nowinką modowym i chcą spróbować czegoś innego.
Jadłospis obfitujący w owoce i warzywa niesie za sobą wiele korzyści. Wegetarianie na pewno nie mogą narzekać na brak błonnika pokarmowego, który korzystnie wpływa na pracę układu pokarmowego zatem zabezpiecza przed zaparciami, obniża poziom cholesterolu w organizmie, wiąże toksyny i metale ciężkie ułatwiając ich usuwanie z organizmu. Rezygnacja z mięsa wiąże się ze zmniejszeniem spożycia soli, tłuszczów nasyconych i cholesterolu, które są czynnikami sprzyjającym chorobom sercowo-naczyniowym.
Reasumując właściwie skomponowana dieta wegetariańska wydaje się być jednym ze zdrowszych sposobów odżywiania.
Diety wegetariańskie są popularne wśród różnych grup ludności. W tym miejscu rodzi się pytanie czy takie diety są zdrowe dla każdego.
Dieta wegetariańska na pewno nie może być chwilowym wybrykiem a jej realizacja wymaga od nas umiejętnego komponowania posiłków- jeśli nie chcemy dopuścić do niedoborów.
Produkty pochodzenia roślinnego są źródłem białka o niepełny składzie aminokwasów egzogennych dlatego, aby uzupełnić dzienne zapotrzebowanie na nie nasze posiłki powinny być przemyślane.
Jadłospis wegetarianina musi być zatem urozmaicony i bogaty w takie produkty jak: soja, soczewica, fasola, groch, ciecierzyca, także gruboziarniste kasze, które dostarczą nam odpowiednich ilości białka. Nie można również zapominać o odpowiedniej podaży owoców i warzyw.
Dieta wegetariańska niesie za sobą ryzyko niedoboru witaminy B12, której głównym źródłem są produkty pochodzenia zwierzęcego a w warzywach i owocach występuje tylko w znikomych ilościach. W niektórych przypadkach rozwiązaniem może być wybranie łagodniejszej formy wegetarianizmu a więc laktowowowgetraianzimu.
Jeśli natomiast jesteśmy zwolennikami całkowitego wykluczenia produktów odzwierzęcych z naszej diety to suplementacja witaminą B12 jest w tym przypadku niezbędna.
Wegetarianie często spożywają niewystarczającą ilość żelaza i cynku. Nawet jeśli do jadłospisu wprowadzimy produkty roślinne bogate w żelazo to należy pamiętać, że będzie ono miało mniejszą przyswajalność niż z produktów zwierzęcych.
W przypadku dzieci, młodzieży oraz kobiet w ciąży i karmiących zapotrzebowanie na m. i.n aminokwasy egzogenne, witaminy i minerał wzrasta. Dlatego w tych grupach niezalecane jest stosowanie jakiejkolwiek odmiany wegetarianizmu.
Dieta wegetariańska może nam przynieść wiele korzyści ale z drugiej strony nieprawidłowo ułożona może doprowadzić do poważnych niedoborów w organizmie. Przed wyborem wegetarianizmu jako sposobu żywienia zastanów się czy masz czas i wiedzę potrzebne do tego aby umiejętnie komponować swój jadłospis.
Istnieje wiele powodów dla których niektórzy z nas rezygnują z mięsa i przechodzą na dietę wegetariańską. Dla jednych tym czynnikiem jest troska o zwierzęta, drudzy łatwo ulegają nowinką modowym i chcą spróbować czegoś innego.
Jadłospis obfitujący w owoce i warzywa niesie za sobą wiele korzyści. Wegetarianie na pewno nie mogą narzekać na brak błonnika pokarmowego, który korzystnie wpływa na pracę układu pokarmowego zatem zabezpiecza przed zaparciami, obniża poziom cholesterolu w organizmie, wiąże toksyny i metale ciężkie ułatwiając ich usuwanie z organizmu. Rezygnacja z mięsa wiąże się ze zmniejszeniem spożycia soli, tłuszczów nasyconych i cholesterolu, które są czynnikami sprzyjającym chorobom sercowo-naczyniowym.
Reasumując właściwie skomponowana dieta wegetariańska wydaje się być jednym ze zdrowszych sposobów odżywiania.
Diety wegetariańskie są popularne wśród różnych grup ludności. W tym miejscu rodzi się pytanie czy takie diety są zdrowe dla każdego.
Dieta wegetariańska na pewno nie może być chwilowym wybrykiem a jej realizacja wymaga od nas umiejętnego komponowania posiłków- jeśli nie chcemy dopuścić do niedoborów.
Produkty pochodzenia roślinnego są źródłem białka o niepełny składzie aminokwasów egzogennych dlatego, aby uzupełnić dzienne zapotrzebowanie na nie nasze posiłki powinny być przemyślane.
Jadłospis wegetarianina musi być zatem urozmaicony i bogaty w takie produkty jak: soja, soczewica, fasola, groch, ciecierzyca, także gruboziarniste kasze, które dostarczą nam odpowiednich ilości białka. Nie można również zapominać o odpowiedniej podaży owoców i warzyw.
Dieta wegetariańska niesie za sobą ryzyko niedoboru witaminy B12, której głównym źródłem są produkty pochodzenia zwierzęcego a w warzywach i owocach występuje tylko w znikomych ilościach. W niektórych przypadkach rozwiązaniem może być wybranie łagodniejszej formy wegetarianizmu a więc laktowowowgetraianzimu.
Jeśli natomiast jesteśmy zwolennikami całkowitego wykluczenia produktów odzwierzęcych z naszej diety to suplementacja witaminą B12 jest w tym przypadku niezbędna.
Wegetarianie często spożywają niewystarczającą ilość żelaza i cynku. Nawet jeśli do jadłospisu wprowadzimy produkty roślinne bogate w żelazo to należy pamiętać, że będzie ono miało mniejszą przyswajalność niż z produktów zwierzęcych.
W przypadku dzieci, młodzieży oraz kobiet w ciąży i karmiących zapotrzebowanie na m. i.n aminokwasy egzogenne, witaminy i minerał wzrasta. Dlatego w tych grupach niezalecane jest stosowanie jakiejkolwiek odmiany wegetarianizmu.
Dieta wegetariańska może nam przynieść wiele korzyści ale z drugiej strony nieprawidłowo ułożona może doprowadzić do poważnych niedoborów w organizmie. Przed wyborem wegetarianizmu jako sposobu żywienia zastanów się czy masz czas i wiedzę potrzebne do tego aby umiejętnie komponować swój jadłospis.
wtorek, 16 listopada 2010
Cała prawda o słodzikach
W wielu krajach wciąż wzrasta liczba osób z nadwagą i otyłych, problem ten nie omija również Polski. Zwiększa się także zachorowalność na cukrzycę. Próchnica zębów występuje u zdecydowanej większości dzieci i dorosłych. We wszystkich tych wypadkach istotne staje się ograniczenie lub wyeliminowanie cukru z diety. Głównie z myślą o tych osobach wytwarzane są produkty, w których cukier został zastąpiony nisko- lub bezkalorycznymi słodkimi substancjami, niewpływającymi na stężenie glukozy we krwi oraz nieprzyczyniającymi się do powstania próchnicy. Substancje te potocznie zwane są słodzikami. Produkcja słodzików, mających odpowiednią jakość nie jest łatwa ze względu na specyficzne właściwości sacharozy. Konsumenci przyzwyczajeni do jej smaku wymagają, aby produkty zawierające sztuczne substancje słodzące miały równie przyjemny smak, jak produkty z sacharozą. Z tego względu niektóre substancje słodzące, pozostawiające nieprzyjemny posmak, muszą być stosowane w mieszaninie z innymi słodzikami. Jest jeszcze wiele innych aspektów, które dają dowody na to, że do stworzenie idealnego słodzika jeszcze długa droga . Stosowanie substancji słodzących w Polsce reguluje Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 23 kwietnia 2004 roku.
Dozwolonymi substancje słodzące to: poliole (sorbitol, ksylitol, mannitol, izomalt, laktitol) oraz substancje intensywnie słodkie (aspartam, acesulfam K, cyklaminian, sacharyna, taumatyna).
Poliole dostarczają ok.2,4 kcal/g, są częściowo metabolizowane w organizmie. W bardzo ograniczonym stopniu wpływają na poziom glukozy we krwi, co jest korzystne z punktu widzenia osób chorych na cukrzycę. Nie powodują próchnicy. Poliole najczęściej stosowane są w połączeniu z innym środkiem słodzącym. Ich nadmierne spożycie może spowodować biegunki.
Intensywne substancje słodzące to związki chemiczne, które już w małych stężeniach wykazują smak słodki, wielokrotnie przewyższając słodkość sacharozy. Charakteryzują się brakiem wartości energetycznej. Większość z nich jest metabolizowana w organizmie i wydalana z moczem w postaci niezmienionej. Użycie tych substancji w produktach jest limitowane, gdyż istnieje ryzyko szkodliwego ich działania. Dodatkowo, nie wpływają na poziom glukozy we krwi i nie powodują próchnicy. Najbezpieczniejszym słodzikiem spośród tej grupy jest aspartam. W jelicie cienkim metabolizowany jest do kwasu asparaginowego i estru metylowego fenyloalaniny, z tego względu produkty z aspartamem powinny mieć umieszczone na etykiecie ostrzeżenie, aby nie stosowały ich osoby chore na fenyloketonurię.
Również acesulfam K zaliczony został przez Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne do substancji bezpiecznych dla zdrowia.
Podejrzenia budzi cyklaminian i sacharyna. Substancje te sprawdzane są pod kątem ich możliwego oddziaływania kancerogennego.
Dozwolonymi substancje słodzące to: poliole (sorbitol, ksylitol, mannitol, izomalt, laktitol) oraz substancje intensywnie słodkie (aspartam, acesulfam K, cyklaminian, sacharyna, taumatyna).
Poliole dostarczają ok.2,4 kcal/g, są częściowo metabolizowane w organizmie. W bardzo ograniczonym stopniu wpływają na poziom glukozy we krwi, co jest korzystne z punktu widzenia osób chorych na cukrzycę. Nie powodują próchnicy. Poliole najczęściej stosowane są w połączeniu z innym środkiem słodzącym. Ich nadmierne spożycie może spowodować biegunki.
Intensywne substancje słodzące to związki chemiczne, które już w małych stężeniach wykazują smak słodki, wielokrotnie przewyższając słodkość sacharozy. Charakteryzują się brakiem wartości energetycznej. Większość z nich jest metabolizowana w organizmie i wydalana z moczem w postaci niezmienionej. Użycie tych substancji w produktach jest limitowane, gdyż istnieje ryzyko szkodliwego ich działania. Dodatkowo, nie wpływają na poziom glukozy we krwi i nie powodują próchnicy. Najbezpieczniejszym słodzikiem spośród tej grupy jest aspartam. W jelicie cienkim metabolizowany jest do kwasu asparaginowego i estru metylowego fenyloalaniny, z tego względu produkty z aspartamem powinny mieć umieszczone na etykiecie ostrzeżenie, aby nie stosowały ich osoby chore na fenyloketonurię.
Również acesulfam K zaliczony został przez Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne do substancji bezpiecznych dla zdrowia.
Podejrzenia budzi cyklaminian i sacharyna. Substancje te sprawdzane są pod kątem ich możliwego oddziaływania kancerogennego.
poniedziałek, 8 listopada 2010
Dieta na wzmocnienie odporności
Szybko się meczysz i co chwile łapie cię przeziębienie? A może się nie wysypiasz i jedyną rzeczą o której marzysz jest zaszycie się pod ciepłą kołderką. To znak, że twój organizm potrzebuje pomocy.
Z pewnością wiele razy obiło ci się o uszy, że to co jemy ma wpływ na to jak się czujemy. Może właśnie to najlepszy moment na to, aby zastanowić się nad swoją dietą. Wystarczy wprowadzić tylko kilka zmian w jadłospisie, aby uchronić się przed ciągłymi infekcjami i poprawić swoje samopoczucie.
Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić jest ograniczenie lub zrezygnowanie z używek. Jeśli codziennie wypijasz 5 filiżanek kawy to na początek spróbuj je ograniczyć np. do 2. Po jakimś czasie przekonasz się, że kawa nie jest Ci potrzebna do szczęścia i że bez problemu możesz się bez niej obejść. Kawa wypijana w dużych ilościach wywiera wiele negatywnych skutków na nasz organizm m.in. wypłukuje z niego wiele cennych składników mineralnych.
Papierosa, którego tak chętnie wypalasz do kawy spróbuj zamienić np. na owoc. Chyba nie muszę cię przekonywać, ze będzie to dużo zdrowsze rozwiązanie. Ale oczywiście to nie takie proste pozbyć się nałogu. Możesz zacząć od ograniczenia ilości wypaplanych papierosów. Organizm na pewno na tym skorzysta!.
Do diety włączy warzywa i owoce. Nie muszę Ci przypominać, że owoce i warzywa są bogate w przeciwutleniacze, które uchronią nas przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Znajdziemy w nich również duże dawki witamin zwłaszcza C, która wzmocni nasz system odpornościowy.
Beta karoten obecny w warzywach takich jak marchew, papryka to również świetny przeciwutleniacz i środek wzmacniający. Pamiętaj o tym aby owoce i warzywa były częścią twojego codziennego menu.
Wzmocnić organizm z pewnością pomogą ci probiotyki. Te mikroorganizmy ukryte w fermentowanym produktach mlecznych zadbają o prawidłową mikroflorę twojego przewodu pokarmowego, wzmocnią twój układ odpornościowy dzięki temu będziesz bardziej odporny na różnego rodzaju infekcje.
W czasie jesiennych przymrozków warto zaprzyjaźnić się z czosnkiem. Wprawdzie jego zapach nie należy do najładniejszych ale to co w sobie kryje to prawdziwy skarb. Znajdziemy w nim allicynę, która ma działanie bakteriobójcze i zwiększa aktywność białych ciałek krwi.
Na chandrę i jesienne chłody dobrze sprawdzi się miód. Łyżeczka miodu dodana do herbatki rozgrzeje cię i wzmocni a jego słodycz poprawi humor (pamiętaj, aby herbata nie była zbyt gorąca bo wtedy pozbędziesz się wszystkich cennych składników zawartych w miodzie). Ale to nie koniec jego zalet. Miód dzięki właściwością antybakteryjnym i bakteriostatycznym pozwoli ci zwalczyć pierwsze objawy przeziębienia.
Zielarze także dokładają swoje przepisy do recept na odporność. System immunologiczny pomoże ci wzmocnić jeżówka (echinacea) i żeń-szeń, które są dostępne w każdej aptece.
Jak widzisz wystarczy tak niewiele, aby uchronić się przed niechcianymi infekcjami i poprawić swój nastrój.
Z pewnością wiele razy obiło ci się o uszy, że to co jemy ma wpływ na to jak się czujemy. Może właśnie to najlepszy moment na to, aby zastanowić się nad swoją dietą. Wystarczy wprowadzić tylko kilka zmian w jadłospisie, aby uchronić się przed ciągłymi infekcjami i poprawić swoje samopoczucie.
Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić jest ograniczenie lub zrezygnowanie z używek. Jeśli codziennie wypijasz 5 filiżanek kawy to na początek spróbuj je ograniczyć np. do 2. Po jakimś czasie przekonasz się, że kawa nie jest Ci potrzebna do szczęścia i że bez problemu możesz się bez niej obejść. Kawa wypijana w dużych ilościach wywiera wiele negatywnych skutków na nasz organizm m.in. wypłukuje z niego wiele cennych składników mineralnych.
Papierosa, którego tak chętnie wypalasz do kawy spróbuj zamienić np. na owoc. Chyba nie muszę cię przekonywać, ze będzie to dużo zdrowsze rozwiązanie. Ale oczywiście to nie takie proste pozbyć się nałogu. Możesz zacząć od ograniczenia ilości wypaplanych papierosów. Organizm na pewno na tym skorzysta!.
Do diety włączy warzywa i owoce. Nie muszę Ci przypominać, że owoce i warzywa są bogate w przeciwutleniacze, które uchronią nas przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Znajdziemy w nich również duże dawki witamin zwłaszcza C, która wzmocni nasz system odpornościowy.
Beta karoten obecny w warzywach takich jak marchew, papryka to również świetny przeciwutleniacz i środek wzmacniający. Pamiętaj o tym aby owoce i warzywa były częścią twojego codziennego menu.
Wzmocnić organizm z pewnością pomogą ci probiotyki. Te mikroorganizmy ukryte w fermentowanym produktach mlecznych zadbają o prawidłową mikroflorę twojego przewodu pokarmowego, wzmocnią twój układ odpornościowy dzięki temu będziesz bardziej odporny na różnego rodzaju infekcje.
W czasie jesiennych przymrozków warto zaprzyjaźnić się z czosnkiem. Wprawdzie jego zapach nie należy do najładniejszych ale to co w sobie kryje to prawdziwy skarb. Znajdziemy w nim allicynę, która ma działanie bakteriobójcze i zwiększa aktywność białych ciałek krwi.
Na chandrę i jesienne chłody dobrze sprawdzi się miód. Łyżeczka miodu dodana do herbatki rozgrzeje cię i wzmocni a jego słodycz poprawi humor (pamiętaj, aby herbata nie była zbyt gorąca bo wtedy pozbędziesz się wszystkich cennych składników zawartych w miodzie). Ale to nie koniec jego zalet. Miód dzięki właściwością antybakteryjnym i bakteriostatycznym pozwoli ci zwalczyć pierwsze objawy przeziębienia.
Zielarze także dokładają swoje przepisy do recept na odporność. System immunologiczny pomoże ci wzmocnić jeżówka (echinacea) i żeń-szeń, które są dostępne w każdej aptece.
Jak widzisz wystarczy tak niewiele, aby uchronić się przed niechcianymi infekcjami i poprawić swój nastrój.
Subskrybuj:
Posty (Atom)